15 listopada 2025 r. W Teatrze Miejskim w Gliwicach odbyła się uroczystość finałowa IV edycji Konkursu o Nagrodę Dramaturgiczną im. Tadeusza. Nagrodę Główną i 50 000zł otrzymał Marcin Teodorczyk za dramat „Papier, Kamień, Nożyce. Relacje z pogranicza”.
Marcin Teodorczyk – magister filologii polskiej, redaktor i korektor. Autor nagradzanych i wyróżnianych w ogólnopolskich konkursach dramatów, słuchowisk, tekstów eksperckich i powieści „Niebo 1989” (wyd. Krytyka Polityczna). Laureat stypendiów artystycznych Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego (2020, 2024) oraz Marszałka Województwa Pomorskiego (2025). W jego pisaniu powracają pytania o tożsamość i zakorzenienie, o młodzież i jej niepewne drogi, o głosy mniejszości i pamięć, która nie pozwala milczeć. To właśnie one splatają się w opowieści o poszukiwanie języka, pęknięć, przemilczeń i tęsknoty za wspólnotą, która potrafi wysłuchać nawet najsłabszego głosu. Zawodowo jest związany z Polskim Instytutem Studiów nad Sztuką Świata.
„Papier, Kamień, Nożyce. Relacje z pogranicza” to znakomicie napisany tekst dotykający problemów psychicznych dzieci i młodzieży. Psychiatria dziecięca od lat jest w Polsce w kryzysie. Brakuje lekarzy i miejsc na szpitalnych oddziałach. Ale przede wszystkim brakuje narzędzi, żeby zrozumieć, na czym ten kryzys polega, jak otoczenie może sobie z nim poradzić. Autor nie daje odpowiedzi, ale zabiera nas w podróż po labiryncie psychiki głównej bohaterki. Pokazuje bezradność wobec postępującej choroby.
Do tegorocznego finału, po dwóch etapach kwalifikacyjnych, weszły 4 utwory. Dwa wyróżnienia, po 5 tys. złotych, przyznano Martynie Wawrzyniak za tekst „Chciałaś hrabiego to teraz rób na niego” oraz Tomaszowi J. Motyce za utwór „ Najcieplejsza zima naszego życia”.
Nie przez przypadek idea tej nagrody narodziła się w Gliwicach – przez dwadzieścia lat nasze miasto było domem tego wybitnego poety, który potrafił jednym zdaniem powiedzieć więcej niż niejeden pisarz tomem. Tutaj mieszkał, niedaleko teatru, w którym się znajdujemy, tutaj tworzył i formował się jako dramaturg. Bardzo się cieszę, że nasz konkurs swym znaczeniem wykracza poza Gliwice, wspiera polskich pisarzy mających odwagę podążać drogą Różewicza – ku teatrowi bogatemu w sensy i znaczenia, odważnemu i formalnie inspirującemu. Chcę żeby Gliwice było miastem inspirującym do twórczych działań, odpowiadającym na potrzeby nowych pokoleń odbiorców sztuki, tworzącym – dosłownie i w przenośni – przyjazne przestrzenie do artystycznych działań. Bo właśnie sztuka – nawet w czasach pośpiechu i nadmiaru bodźców – potrafi nas zatrzymać. I oby jak najczęściej nas zatrzymywała: zmuszała do namysłu, poruszała, czasem uwierała, ale zawsze – wzbogacała. A gdy trzeba, głośno protestowała przeciwko różnym aspektom rzeczywistości. Teatr nie po to powstał, żeby było grzecznie. W teatrze ma być ciekawie.– powiedziała Katarzyna Kuczyńska Budka, prezydent Gliwic.
—
Laudacja Mai Kleczewskiej – Przewodniczącej Kapituły dla Marcina Teodorczyka
„Papier, Kamień, Nożyce. Relacje z pogranicza” MARCINA TEODORCZYKA
„Tymczasem my największe dobra zawdzięczamy szaleństwu, które co prawda bóg nam zsyłać raczy”
Takim mottem z Fajdrosa Platona opatrzył Marcin Teodorczyk swoją sztukę „Papier, kamień, nożyce”, czujemy się zatem bezpieczni, kiedy zaczynamy czytać i wyobrażać sobie zaproponowany przez autora przewrotny teatr – pole gry. Ale to pole nie jest wcale bezpieczne. Możemy wprawdzie grać w berka, ciuciubabkę, ruletkę, w Minecrafta, kulki albo zbijaka, poruszając się po znanych z dzieciństwa szlakach. Ale stawką w grze jest życie.
W Fajdrosie Sokrates używa metafory rydwanu ciągniętego przez dwa konie. Jeden symbolizuje szaleństwo, a drugi rozum. Rydwan to dusza.
Julia szesnastoletnia bohaterka jest rozdarta między szaleństwem a wolą życia, między depresją i próbami samobójczymi a pragnieniem zapanowania nad chorobą.
W świetle tego, co wiemy dziś o problemach psychiatrii dziecięcej autor ma odwagę stanąć oko w oko z chorobą psychiczną nastolatki. Z bezradnością rodziny i systemu. Pokazuje też, jak łatwo jest znaleźć się na krawędzi – wystarczy zestaw kilku czynników, zbiegów okoliczności: na przykład poczucie obcości w nielubianej szkole, trudności w nauce, odrzucenie przez jednego z rodziców – wydają się wystarczające, by młody człowiek przestał chcieć żyć. Ale nie chodzi o stawianie diagnoz, raczej o przyglądanie się emocjom, które spadają jak tsunami na bardzo młodą osobą. Jak sobie z nimi poradzić? Z gniewem, z rozpaczą, smutkiem, poczuciem winy, brakiem motywacji? Młodzi ludzie wydają się w świecie Teodorczyka nie mieć narzędzi, żeby te emocje kontrolować. Próbują więc przejąć kontrolę nad otoczeniem, stosują manipulację, szantaż emocjonalny, żeby z rozpaczy i bezradności odzyskać sprawczości, nieświadomie raniąc bliskich. Nic nie pomaga. Tekst Teodorczyka buduje realną samotność, brak wspierającego otoczenia szkoły, brak więzi z rówieśnikami, na naszych oczach nastolatka i jej matka osuwają się w chaos, który je pochłania. Życie bohaterki przestaje przypominać życie. Nie ma w nim radości, planów, przyjaciół, miłości, zabawy. Choroba odbiera wszystkie przywileje młodości.
Kolejne sceny przenoszą nas na kolejne piętra gry, nowe strategie, role, zwycięstwa i porażki, jawne i ukryte reguły, nowe pozycje, przewagi, negocjacje, manipulacje. Nie wiemy, kto jest Mistrzem Gry. Czy to – jak chce Platon – „szaleństwo zsyłane przez bogów”, czy systemowe zaniedbanie, kto jest odpowiedzialny za pozostawienie dzieci i ich rodzin samych sobie, gdzie są bezpieczne narzędzia, które dojrzałe społeczeństwo obywatelskie powinno wypracować dla ochrony młodego pokolenia? Co im możemy zaoferować? Dlaczego nie potrafimy ich uratować? Dzięki Marcinowi Teodorczykowi zostajemy z fundamentalnymi pytaniami, które powinny niepokoić nas tak długo, dopóki nie znajdziemy odpowiedzi i rozwiązań. Zostajemy skonfrontowani z naszą bezradnością, a może z unikaniem patrzenia tam, gdzie patrzeć powinniśmy. Tam, gdzie jest ból, samotność i rozpacz, a pomoc nie przychodzi.
Dzieci wysyłają nam dorosłym sygnał „Mayday”, bo tak jak Kapitan promu „Heweliusz” wiedzą, że potrzebują pomocy natychmiast. Ale pomoc nie nadchodzi.
Dziękuję Marcinowi Teodorczykowi za sztukę, która próbuje otworzyć nam oczy na nasze zaniechanie.

Do IV edycji zgłoszono 167 utworów, spośród których Komisja Kwalifikacyjna rekomendowała do kolejnego etapu 19 najlepszych.
Kapituła Nagrody w składzie: Maja Kleczewska – przewodnicząca Kapituły, Katarzyna Minkowska, Andrzej Chyra, Jacek Cieślak oraz Tomasz Man wybrała do etapu finałowego cztery dramaty.
„Najcieplejsza zimna naszego życia” Tomasza J. Motyki – zaskakujący dramat, napisany nieoczywistym językiem. Autor myli tropy – zabiera nas najpierw na dziwny poetycki niby-slam, a jednocześnie przeczuwamy grozę, która kryje się za formą rymu i żartu – niby-żartu – tak nam się chwilami wydaje. A potem poznajemy tajemnicę, która ma moc tragedii antycznej. Po chwili z oddali na nowo się jej przyglądamy. Zmieniamy perspektywę patrzenia jak u Kurosawy w Rashōmonie. Nieschematyczny dramat ujawniający niezwykłą społeczną wrażliwość autora, który patrzy właśnie tam, gdzie nikt nie patrzy. Zazwyczaj odwracamy wzrok.
„Chciałaś hrabiego, to teraz rób na niego” Martyny Wawrzyniak – tekst zainspirowany debatą na temat pańszczyzny jako współczesnego niewolnictwa, odbywającą się po „Chłopkach” Joanny Kuciel-Frydryszak – książce, dzięki której zobaczyliśmy los kobiet w przedwojennej Polsce w całej jego brutalności. Autorka dramatu opowiada historię babci i wnuczki, lekkim, żywym językiem prowadzi nas do traumy z przeszłości i do konieczności rozliczenia jej. Ciekawe, jak krzywda wydobyta z pamięci pokoleniowej domaga się zadośćuczynienia. I nagle zamienia się w groteskę. Jakby rozwiązania realne już nie były możliwe, a to, co nam pozostało, staje się aktem symbolicznym.
„A na mnie wyrosną truskawki” Macieja Rabskiego – to rzecz o wojnie w Ukrainie, o Buczy, Donbasie, o bezradności wobec wojny toczącej się tuż obok, a jednocześnie wchodzącej w nas, wobec której nie możemy być obojętni. Jesteśmy jej świadkami. To doświadczenie bycia wobec tragedii, dotyka kondycji „bystender” tego, który patrzy. I próbuje sobie jakoś z tym patrzeniem poradzić. Tekst poetycki i jednocześnie niezwykle przejmujący. Szczególnie ważny dziś, kiedy antyukraińskie nastroje zalewają Polskę i nie wiadomo, jak uciąć łeb tej hydrze. Może właśnie czytając tekst „A na mnie wyrosną truskawki”, który otwiera nas na doświadczenie empatii… Takiego tekstu teraz potrzebujemy.
„ Papier, kamień, nożyce. Relacja z pogranicza” Marcina Teodorczyka – to znakomicie napisany tekst dotykający problemów psychicznych dzieci i młodzieży. Psychiatria dziecięca od lat jest w Polsce w kryzysie. Brakuje lekarzy i miejsc na szpitalnych oddziałach. Ale przede wszystkim brakuje narzędzi, żeby zrozumieć, na czym ten kryzys polega, jak otoczenie może sobie z nim poradzić. Autor nie daje odpowiedzi, ale zabiera nas w podróż po labiryncie psychiki głównej bohaterki. Pokazuje bezradność wobec postępującej choroby. Bardzo ważny tekst, pozycja obowiązkowa w teatrze dla młodzieży. Może stać się początkiem szerszej debaty, a już na pewno dyskusji o tym, czym jest kryzys psychiczny dla młodego człowieka.
W półfinale IV edycji znalazły się dramaty:
- WARSZTATY UMIERANIA – AGNIESZKA SLADKOWSKA
- WSPÓŁLOKATORKI – DOROTA BATOR
- WCIĄŻ CIĘ KOCHAM – AGATA BRZEZIŃSKA
- GULASZ – PAULINA FONFEREK
- PAPIER,KAMIEŃ, NOŻYCE – MARCIN TEODORCZYK
- NAJCIEPLEJSZA ZIMA NASZEGO ŻYCIA – TOMASZ JAKUB MOTYKA
- TŁUMACZKI – ELŻBIETA DEPTA
- ARIA DLA POETY – PIOTR ROWICKI
- PAROSOMIA- KATARZYNA SZUMLAS
- NAPRAWCZY –ROBERT SZAMBURSKI
- A NA MNIE WYROSNĄ TRUSKAWKI – MACIEJ RABSKI
- UPAŁ W GRUDNIOWE PRZEDPOŁUDNIE – JACEK GÓRECKI
- ŚMIERĆ NIE KŁANIA SIĘ NISKO – ROBERT GUŁA
- POZUJCIE TAK, JAKBYŚCIE ZAWSZE BYŁY SZCZĘŚLIWE – ZUZANNA BOJDA
- ZIARNKO KAWY – WIOLETTA MAGDALENA WITKOWSKA
- MAŁE CZARNE SERCE – SZYMON WRÓBLEWSKI
- IRSOL ALBO DUSZE I ZWIERZAKI – ROBERT URBAŃSKI
- CHCIAŁAŚ HRABIEGO TO TERAZ RÓB NA NIEGO – MARTYNA WAWRZYNIAK
- WSZYSTKIE POWINNYŚMY BYĆ JUŻ MARTWE – KAMILA KUCIA
